Inspirujące diamenty w muzyce

Rihanna i Marylin Monroe nie mogły się mylić. Diamenty to przyjaciele nas wszystkich.

W kwietniu 2019 francuski gigant modowy LVMH poinformował, że do marek takich jak Marc Jacobs, Givenchy i oczywiście Louis Vuitton dołączyła nowa Fenty Masion. Na jej czele stanęła Robyn Fenty lub prościej Rihanna. Piosenkarka stała się pierwszą czarnoskórą kobietą prowadzącą dom mody dla koncernu LVMH. Niegdyś przaśna, dziś Rihanna jest symbolem luksusu, świecącym jasno jak diament.

Modowy sukces dopadł Rihannę w 2019 roku, ale trzeba cofnąć się do wakacji 2013, by zrozumieć, jak ta diamentowa droga wyglądała. Co prawda singiel „Diamonds” wydano we wrześniu 2012 roku, ale trzeba było poczekać kilka miesięcy, żeby stał się hitem. Gdy Barbadoska wchodzi do studia w Los Angeles, czeka już na nią piosenka napisana przez Australijkę Sia. Utwór opowiada o miłości, bo to przecież ulubiony temat utworów Riri, znany dobrze z „Umbrella”, „Take a Bow”, czy „We Found Love”. Tym razem Rihanna śpiewa o magicznej mocy miłości, o tym, że uczucie jest jak psychodeliczny trip albo jak diament! Powtarza to refren, który nad bulwarami, w klubach i na festiwalach stał się hasłem roku 2013. „Shine bright like a diamond” śpiewały nastolatki, choć diamenty wyglądałyby tego lata jeszcze piękniej na szyi Emily Ratajkowski, która wystąpiła w największym przeboju Anno Domini 2013 „Blured Lines”. Kto pamięta teledysk do utworu Robina Thicke ten wie, że gdyby ktoś podarował jej klejnoty, to piękna Emily miałaby na sobie jedynie diamenty. Tym lepiej dla diamentów.

Diament w gramofonie

„Francuz chętnie umrze za miłość. Rozkoszuje się pojedynkami, lecz ja wolę mężczyznę, który żyje i obsypie mnie klejnotami” – oto wykład kobiety o męskiej elegancji. Wyśpiewała go Marylin Monroe i od tego czasu słowa kalifornijskiej piękności stały się hymnem jubilerów. Utwór „Diamenty są wieczne” pochodzi oczywiście z filmu „Mężczyźni wolą blondynki”. Gdy film trafił na ekrany, jeden z recenzentów zażartował, pisząc, że nawet jeśli mężczyźni rzeczywiście wolą blondynki, to blondynki wolą diamenty. Można tylko dodać, że diamenty „są wieczne” i kochają być wkomponowane w utwory – i tak już od lat. Kiedy zaczęła się diamentowa gorączka w muzyce? Choć opowieści o diamentach w rękach królewskich dynastii sięgają XVI wieku, to niewiele wskazuje, by Mozart, Verdi, czy Vivaldi chwalili drogocenne kamienie w swoich utworach. To nadeszło w XX wieku. W międzywojniu śpiewał o nich Leo Reisman i urodzona w Tulczynie na Ukrainie diva nowojorskiej estrady Sophie Tucker. Gorączki nie ugasiła wojna ani bieda, ludzie potrzebowali blasku diamentów. 

Marylin Monroe wyśpiewała swój diamentowy hit w 1953 roku, osiem lat po tym, jak amerykańscy żołnierze zwinęli manatki i wrócili za Atlantyk. A to nie koniec związku Marylin z najcenniejszym kamieniem świata. Kto po niedawnej premierze filmu „Rocketman” odświeżył sobie dyskografię Eltona Johna, mógł przypomnieć sobie utwór „Candle in the wind”. Wzruszający utwór zaczyna się od słów „Goodbye Norma Jeane”, to prawdziwe imię i nazwisko Marylin. Hit, który John zaśpiewał na płycie „Goodbye Yellow Brick Road”, a później z nieco przerobionym tekstem w 1997 roku po śmierci księżnej Diany zyskał status diamentowej płyty, co w praktyce oznacza dziesięć milionów sprzedanych egzemplarzy. Jak widać diamenty były pisane Marylin w każdej formie i w każdym czasie.

Diamenty na ludowo

Choć nie ma na ten temat wielu dowodów, być może diamenty pojawiały się nawet jako bohaterki i bohaterowie przyśpiewek ludowych. Taką ewentualność zasugerował kiedyś Paul Simon, ważniejsza (bo przecież nie większa) połowa duetu Simon and Garfunkel. W 1986 roku nagrał utwór „Diamonds on the Soles of Her Shoes”. Okładka płyty podpowiada, że mamy tu do czynienia ze średniowiecznym eposem, w którym dzielny giermek walczy o względy jednej z dam dworu. Wsłuchawszy się w melodię utworu przeniesiemy się do kolebki człowieczeństwa, do Afryki. Piosenka opowiada właśnie o tym – diament to symbol statusu, on nie ma ich wcale, ona ma ich tyle, że może sobie nimi umaić podeszwy trzewików. Piosenka nie podbiła list przebojów, ale mimo to przeszła do historii. Swoją wersję utworu nagrał zespół Soweto String Quartet, popowy piosenkarz Mika i tylko szkoda, że wśród wielu osób, które postanowiły nagrać cover piosenki Simona nie znalazł się Neil Diamond.

Diamentowa gorączka dla Lady Gaga

W ostatnich latach o diamentach śpiewała Kylie Minogue, Brytyjka Charli XCX, a nawet Drake, który jako rapowy producent ma dar, że wszystko czego się dotknie zamienia w diamenty. Największy diament wpadł jednak w dłonie Lady Gagi. Piosenkarka niedawno zgarnęła statuetkę Oscara za przebój „Shallow” z filmu „Narodziny Gwiazdy”, a na gali w Los Angeles pojawiła się w diamencie Audrey Hepburn. Utwór „Shallow” nie powstałby bez pomocy Marka Ronsona, genialnego producenta, który po części odpowiadał za sukces, po części za katastrofę Amy Winehouse. 

W 2014 razem z Bruno Marsem zagrał najbardziej skocznego funka, „Uptown Funk”, a niedawno zaprosił do współpracy Miley Cyrus. Z Lady Gagą poznał się podczas nagrywania płyty „Joanne”. Chwaląc ją za nietuzinkowy głos i kreacje, którymi oczarowuje publiczność, stwierdził, że jego zadaniem w tym tandemie jest napisanie takich utworów, które najlepiej pasują do temperamentu Gagi. To dzięki niemu piosenkarka śpiewająca do tej pory popowo plastikowe hity zmieniła się w liryczną diwę. To Ronson powiedział – Stephanie mam dla ciebie coś, co nie będzie przebojem, ale jest o tobie – i sprezentował utwór, do którego Gaga dopisała słowa, „wiesz skarbie, może i mam wady, ale za to dam ci diamentowe serce”. 

Taki diament waży przecież więcej niż Cullinan, a na pewno jest cenniejszy niż wszystkie skarby świata.