W poszukiwaniu doskonałych kształtów

Od setek lat człowiek poszukuje idealnego kształtu, który podkreśli wszystkie naturalne cechy diamentu i perfekcyjnie wyeksponuje ukrytą w nim magię.

Oddany w ręce szlifierza surowy kamień stanowi początek jubilerskiego dzieła, które, bez względu na zmieniające się trendy, będzie zachwycać swym pięknem kolejne pokolenia. Klejnotem w koronie szlifierskiego kunsztu jest oczywiście brylant, za którym stoją inne, nierzadko intrygujące i niecodzienne kształty. Poznajmy je.

 

W zależności od formy surowego kamienia, szlifierz dobiera najodpowiedniejszy kształt, który wyeksponuje blask diamentu, ale także, w miarę możliwości, pozwoli zminimalizować straty surowca. To, jaki kształt przyjmie diament, może również zależeć od rodzaju biżuterii, do której jest przeznaczony – do oprawy w pierścionku, obok brylantu, można wyróżnić markizy lub owal, jako kształty które łatwo układają się nad palcem, gruszki wyglądają lepiej w zawieszkach i naszyjnikach, a tradycyjne kolczyki ozdabiane są w klasycznym kształcie brylantu lub princessy.

Dłonie trzymające olbrzymi diament

Wśród kształtów diamentów szlifowanych wyróżnić można:

Brylant – nowoczesna wersja kształtu okrągłego, powstała w celu wydobycia maksymalnego blasku z diamentu. Brylant jest najpopularniejszym kształtem szlifowanych diamentów, uznawanym przez wielu za arcydzieło kunsztu szlifierzy. Prawidłowo oszlifowany ma zawsze formę okrągłą. W koronie znajdują się co najmniej 32 fasety oraz faseta główna zwana taflą, a w podstawie 24 fasety – nie licząc koletu, czyli punktu styku faset podstawy.

Gruszka lub łza – ten często spotykany i charakterystyczny kształt oprawiany jest głównie w naszyjniki. Na jego popularność wpływ miały dość dobre proporcje wyjściowe szlifu, które dosyć dobrze załamują światło w oszlifowanych w ten sposób kamieniach.

Princess – to schodkowo-modyfikowany kształt szlifu brylantowego, charakteryzujący się niemal genialnym współczynnikiem załamania światła. Princess jest najczęściej wybieranym kształtem o formie kwadratu. Swym pięknem przewyższa znacznie inne formy szlifu, czarując wszystkich milionami błysków fasetek.
Radiant – starszy brat princessy, był niezwykle popularny przed jej wynalezieniem. Ma więcej fasetek niż princessa, ale jego kształt jest wydłużony niczym kształt szmaragdowy.

Szmaragdowy – kształt będący synonimem klasy i szlifierskich tradycji. Dziś już mniej popularny, nadal zachowuje swoją elegancję pełną magii starego świata.
Markiza – podobnie jak szmaragd jest kształtem tradycyjnym, mającym spore grono wielbicieli, nie tylko wśród kolekcjonerów diamentów.


Asscher – kształt podobny do szlifu szmaragdowego, rodzaj szlifu schodkowego, który stał się ostatnio modny i jest chętnie wybierany przez kolekcjonerów. Jego cechą rozpoznawczą są charakterystyczne „ścięcia” na rogach kamienia.

Stary Europejski – przed wynalezieniem brylantu był jednym z najpopularniejszych kształtów. Ma mniej faset, a samo wykończenie szlifu nie jest tak „dokładne” jak w nowoczesnym brylancie. Jednak to mniej niż doskonałe cięcie jest bardzo cenione przez niektórych kolekcjonerów właśnie za urok losowo występujących błysków.

Owal – to kształt coraz bardziej wypierany przez brylant. Jego forma staje się lekko zapomniana, a klienci rzadko decydują się na oprawę kamienia w tym kształcie.
Serce – kształt ten ma walory głównie sentymentalne. Na rynku ciężko go znaleźć ze względu na niski popyt. Niektórzy jednak wolą od brylantu diament wycięty w kształt serca ze względu na jego niezwykle romantyczny przekaz.

SERCE CZY ROZUM?

Dobór kształtu diamentu jest wyłącznie kwestią gustu jego posiadacza. Może on być podyktowany względami ekonomicznymi – brylanty często osiągają wyższe ceny niż kamienie o innym kształcie, lub wręcz przeciwnie – wybór kształtu jest odzwierciedleniem uczuć, czy pasji i nie ma nic wspólnego z zimną kalkulacją. Mawia się, że istnieje tyle form szlifowanych diamentów ile jest osób, które je szlifują. Dla jednych brylant będzie szczytem sztuki szlifierskiej, a dla innych to diament w kształcie głowy konia będzie spełnieniem największego marzenia. Z punktu widzenia inwestycyjnego, to nie kształt a szlif ma kluczowe znaczenie przy wycenie diamentu. W tym przypadku pewna ręka i surowe umiejętności szlifierza wygrywają z wyobraźnią kolekcjonerów.